sobota, 28 września 2013

Właściciele.






Z banku do notariusza, z notariusza do banku, w poniedziałek jeszcze do sądu, by złożyć wniosek o wpis do księgi wieczystej... Najfajniejszy moment wczorajszego dnia? Po podpisaniu umowy przyrzeczonej, notariusz spojrzał na mnie i na Michała i powiedział:

"A teraz uwaga: od tej chwili jesteście państwo właścicielami mieszkania". 

;)

Przeprowadzamy się za 4 tygodnie. Zleci, wiem.


Dziękujemy wszystkim, którzy wierzyli, że się uda.


Wczoraj świętowaliśmy w Viva Pomodori. Skromnie: risotto z owocami morza i tiramisu dla Michała, a dla mnie panna cota z musem malinowym. Do tego wino, rzecz jasna. Bardzo ich lubię. Nie zawodzą kulinarnie, znają się na (włoskiej) rzeczy. 
Warto wstąpić w piątki i w soboty, bo mają wtedy świeże owoce morza.

Zasnęłam wczoraj o 21. Wykończona emocjami. Naprawdę wykończona. A dzisiaj lekki obiad (zupa szczawiowa, mmmmmmm), a potem idziemy do Bar a Boo. Na pizzę. Może nawet się dzisiaj upiję, a co!

2 komentarze: